Jedziemy na mecz

Jedziemy na mecz, pociąg pełen kibiców
Jedziemy, no jedziemy zrobić dym do stolicy
Mecz międzypaństwowy, będą wszystkie kluby
Najlepsza okazja do dobrej rozruby
Pijemy sobie winko a tu wchodzi jakiś kretyn
I mówi, no mówi by pokazać mu bilety
To ostatnie słowa jakie powiedział
Odurzony kopem opuścił nasz przedział
Stoimy w korytarzu, nikt tędy nie przejdzie
I rządzimy pociągiem nikt tu nie wejdzie
Rozmawiamy o składach, pijemy dalej wino
Wsiadł do pociągu jakiś frajer z dziewczyną
I tak się nachalnie między nas ryli
Jakby chcieli, sami chcieli byśmy im wdupczyli
Załatwił to Buli bo stał pierwszy z brzegu
Wyjebał ich z pociągu w pełnym biegu!

Jedziemy na mecz i troche ze znudzenia
Wyrywamy świetlówki, lejemy na siedzenia
Następnie naszym starym zwyczajem
Tłuczemy butelki, malujemy wagon sprajem
Lecz nikt z nas niezauważył w pore
Dwudziestu chłopców co stali przy torach
Wrogie drużyny są wiernymi kibicami
Wyjebali nam w nim wszystkie szyby kamieniami
No i huj, wszędzie nas witają
Na każdej stacji haja za hają
To podziwu godne i całkiem niesłychane
Nikt nas nie lubi wszędzie mamy przejebane
Na podłodze charczy zakrwawiony siwy
Obok niego kapel w zasadzie nieżywy
Może on poruszać już tylko ustami
Oto weterani bitwy śmietnikami

Całe miasto sterroryzowane
Nikt nam nie podskoczy, jesteśmy panami
Gliny też się boją, siedzą na komendzie
I myślą kurwa jakoś to będzie
Dzisiaj kibice robią dym w stolicy
Stoczniowcy przy nas to jak dzieci w piaskownicy
Na stadionie jest pięknie poprostu przejebane
Latają nad głową ławki wyrwane
Zawsze tak jest, za każdym razem
Szczują nas psami, chcą otruć gazem
Ale nikt z nas nie pęka, każdy jest twardy
Lecą na murawe butelki i petardy
Ogólna jebanka i kupa krzyku
Chyba mecz się już skończył, nieznam kurwa wyniku
Ale to niważne napewno przejebali
Wracamy spowrotem, a pociąg sie pali!