Krowie oczy

Nareszcie jesteś, zwierzę się i  zrzucę z siebie ciężar
Dzięki że przyszłaś, niełatwo jest odwiedzać byłego męża
Te alimenty i cały gnój co zostawiłem po sobie
Niewiele znaczą bo problem mój  pcha mnie w kierunku grobu
Zacznę od tego, że gruby Krzyś zaoferował robotę
Mówił że płaci dobrze jak nikt a ja tu za parę złoty
Robota  prosta miała być  w ubojni tuż za miastem
I tak zostałem co tu kryć zimnym krowim katem

Każdej nocy oczy krowie
W ściętej głowie mówią do mnie
Weź mnie na łąkę z moim cielątkiem
Odganiaj muchy i wydój mnie
Pościel mi siano przyjdź do mnie rano
Tylko bez głupot nie tego chcę

Nie nie pierdolę  nie piję też  myślałem że to przez wódę
Więc odstawiłem alkohol precz lecz dalej widzę paskudę
Broczący posoką wielki łeb i jęzor wywalony
Śmierdzący strachem ostatni dech i oczy we mnie wpatrzone
Z niemym wyrzutem dlaczego tak zabijam ze znieczulicą
Wieszam za nogi i robię ciach podrzynam gardziel z tętnicą
I chlusta na kafle ciepła krew i do korytek spływa
Agonia i na wpół niemy stęk gadzina w końcu nieżywa

Każdej nocy oczy krowie
Weź mnie…..

Więc zadzwoniłem do radia Maryja by przybył egzorcysta
Za tysiąc na radio demony zabija albo prywatnie trzysta
Odmówił gusła w ichnim języku goniąc diabelskie pomioty
Wyświęcił kranówą no i po krzyku potem przeliczył banknoty
Lecz o północy kaka demona w złotej aureoli
Mówi jest szansa ugasić gniew i żyć mi dalej pozwoli
Ofiarę z człowieka mu jednak mam złożyć na hak rzeźniczy
Dzieci co szczujesz na mnie mi żal lecz ciebie to nie dotyczy
Nocą z twym ścierwem do rzeźni zjadę rzutem na taśmę do Tesco na ladę

Weź mnie…..